Do przerwy 01 – lokomotywa cz.2

Dzięki/Tapety na pulpit

Dzięki/Tapety na pulpit

Do przerwy 01- lokomotywa jest kontynuacją wpisu ”Do przerwy 01- reaktywacja”

No i się zaczęło

Wykupiłem domenę, następnie hosting, w międzyczasie dochodząc do wniosku że pierwszego bloga założę żonie – ona będzie pisać, a ja zajmę się obróbką i obsługą bloga. Jakiś podział obowiązków musiał powstać, gdyż jednej osobie zrobienie wszystkiego samemu – to jednak dużo pracy i czasu spędzonego przy komputerze. Jako że jestem osobą lubiącą wyzwania, podjąłem się tego zadania, żona również i ruszyło, dodam jak w wierszu Tuwima „ Najpierw powoli, jak żółw ociężale. Ruszyła maszyna po ….” I zaczęło się toczyć. Żona pisała artykuły, a ja zajmowałem się obróbką i umieszczaniem na blogu. Oczywiście sprawy związane z blogiem – utworzenie bloga, ustawienia, instalacja wtyczek usprawniających pracę, aktualizacje, pozyskiwanie i obróbka zdjęć, reklamy – tym zajmowałem się ja. Jednocześnie trwała moja intensywna NAUKA z informatyki, czasami metodą „prób i błędów”. 

Lokomotywa ruszyła

W chwili kiedy „lokomotywa” w miarę spokojne ciągnęła wagony numer jeden i dwa, dojrzewała we mnie decyzja że powinienem założyć bloga dla siebie ) doczepić wagon nr 3. Tym bardziej, że pojawiły się „nowe możliwości” – grupa wsparcia, dzięki której wszystko miało iść jak „po maśle”. Oczywiście na początku pojawiały się „małe” niedogodności, ale że człowiek jest troszeczkę uparty – pchałem ten wagon do przodu. Pojawiły się publikacje (poszukiwania weny twórczej) na moim blogu, w miarę wszystko poukładałem, żeby to wszystko wyglądało ”profesjonalnie”. Trwało to wszystko około trzech miesięcy. Tak można dodać, że moja przygoda z blogowaniem do tego momentu trwała już ok. 6 miesięcy.
Ale przyszedł środek lata, pierwszy zapał przeminął, efekty jeszcze się nie pojawiły (mam tu na myśli efekty biznesowe).  Lokomotywa zjechała na bocznicę, a kierownik tego składu, czyli ja – odpuścił. Doszedł do wniosku że trzeba doładować energii, by dalej lokomotywa pojechała. Po prostu – brak zasilania: zniechęcenie, szukanie innego wyzwania, wynajdywanie różnych przeszkód, jednym słowem lenistwo. Energia i czas „poszły” całkiem w innym kierunku. Patrząc z perspektywy, dobrze, że nie zostały zmarnowane całkowicie.

Czasami sprawdzałem czy lokomotywa że składem stoi na tej bocznicy, ale żeby doładować baterie by ruszyć dalej – tego już nie robiłem.

Tak w ciszy i w spokoju lokomotywa przestała ok. 4 miesięcy. Wszyscy o niej zapomnieli, tylko kierownik zaglądał od czasu do czasu i powoli dochodził do wniosku, że trzeba coś z tym zrobić. Wykonać przegląd, dokonać koniecznych napraw, uzupełnić energię i ruszać w trasę.  Cdn.

 

Stanisław Mesjasz buduje listę kontaktów
___________________
Pozdrawiam 
Stanisław Mesjasz
smesjasz.pl

BZdrowie50Plus - smesjasz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge